Oczywiście nie będę udawac, że nie jestem świadoma wielkiego boomu na indiańskie motywy, który trwa już od długiego czasu. Szczerze mówiąc ogrom pojawiających się rzeczy w tym klimacie na blogach w pewnej chwili zaczął mnie irytowac. No ale tak jest praktycznie z każdym trendem. Fakt jednak jest taki, że nie noszę tego na siłę, zawsze podobały mi się rzeczy z peru, brązowy zamsz, frędzle i pióra, a rzeczy w tym klimacie w mojej szafie gromadzą się od dawna, choc nie jest ich przesadnie dużo. Sweter prezentowałam już jakiś czas temu, jest od pół roku jednym z moich ulubionych. Podobnie jak zeszłoroczna torebka, z którą od długiego czasu się nie rozstaję.
Ogromnie polubiłam też połączenie groszkowej, stonowanej zieleni z intensywnym malinowym różem i to było zaplanowane połączenie w tym zestawie. Nowym nabytkiem są szorty i mokasynki, więc uwzględniłam je jako następne. Po sweter i torebkę sięgnełam wybiegając jak zwykle spóźniona, bo były na wierzchu. Wyszło wzorzyście i
kolorowo, może aż za, jak okazało się, gdy się obudziłam - wszystko do siebie spasowało, aż przesadnie. Ale mimo wszystko wyjątkowo dobrze czułam się w tym zestawie.





